Skocz do zawartości

O graniu "w Małysza" słów kilka

 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Powszechnie w naszym kraju uważa się, że sportem narodowym jest u nas piłka nożna. Jak głosi dawna legenda: już pierwszy z Piastów grał ze swoimi bezimiennymi jeszcze synami w gałe. My jednak wiemy, że prawda była nieco inna. Z ledwo zachowanych zapisków ówczesnych kronikarzy, możemy wyczytać, że wówczas największy hype był na skoki narciarskie, które rozpromował nad Odrą praorzeł znad Wisły - Adamysł Wielkysz. Ci których bogowie bezpowrotnie zbyt grubymi i ciężkimi kośćmi, musieli zadowolić się jedynie imitacją tego sportu - odtwarzając całość na drewnianych płytach...
Tak naprawdę nie. Wszystko to zmyśliła moja chora głowa, ale w tej historii jest ziarno prawdy.

 

W złotym okresie dla Adama Małysza (czyli #49 Turnieju Czterech Skoczni) cała Polska zasiadała przed telewizorami, by wspólnie oglądać poczynania rodaka. No ale po zakończonych skokach trzeba było coś ze sobą zrobić, a przecież nie każdy do skoków się nadawał.

W ogóle znacie kogokolwiek, kto na serio skakał na nartach? Ja - nie.

I tutaj z pomocą przyszło Deluxe Ski Jump, albo po prostu - Małysz. "Gramy w Małysza?" - zapytani w ten sposób nie mogliśmy odmówić.

Twórcą DSJ jest fiński programista Jussi Koskela. Pierwsza odsłona ukazała się już w 1999 roku, ale w Polsce najbardziej kultowa była część druga z roku 2001-ego. Data powstania łączy się z sukcesami Adama Małysza w tym okresie i właśnie wtedy też gra zyskała największą popularność.

 

Zasady rozgrywki były banalnie proste: klikając przycisk myszy zaczynamy zjeżdżać w dół skoczni i na samym jej końcu obydwoma przyciskami myszy wybijamy się z progu. W tym momencie naszego przebrzydłego zawodnika kontrolowaliśmy już samymi ruchami myszki, kontrolując jego pochylenie podczas lotu.
"Ooo ale co to za filozofia, wybijasz się i lecisz" - mógłby powiedzieć ktoś niezaznajomiony z DSJ. A ja wam powiem jedno słowo: wiatr. To w zasadzie był nasz największy i w dodatku niewidzialny wróg. Jeżeli nauczyliśmy się go odpowiednio wykorzystywać, to w teorii wysokie wyniki powinny być nasze. Oczywiście, że tylko w teorii, bo w praktyce wymagało to od nas o wiele większego wyczucia, tak więc śmiało można powiedzieć, że DSJ było ez2play-hard2master. Zresztą, zazwyczaj takie produkcje odnoszą największe sukcesy, bo raz: są przystępne dla wszystkich i jak brakuje wam kompana do gry, to nauczycie w to grać nawet swoją babcie; a dwa: wciągają i to piekielnie.

 

Wcześniej powiedziałem, że kontrolujemy naszego przebrzydłego zawodnika i zrobiłem to nie dlatego, że należy do wyjątkowo nieprzystojnych ludzi, ale dlatego, że po prostu był brzydki. Tak jak jego narty były brzydkie i skocznia była brzydka. Całą grafikę wersji 2.1 można by nazwać szkaradną, ale było to wtedy najmniejszym problemem. Największym było to jak pobić rekord Matiego z którym siedzicie razem na infie i mimo, że robicie wszystko tak samo jak on, to on leci dalej. Najwidoczniej wiatr nie sprzyja, a Mati to farciarz i nic więcej. Nie lubię Matiego.
No właśnie. Aspekt wieloosobowy był w DSJ naprawdę mocny i nie mówię tu o trybie sieciowym. Po prostu siadało się przy komputerze w kilka osób i grało na przemian. Zazwyczaj odbywało się to na wcześniej wspomnianej lekcji informatyki, która jak wiemy z samą informatyką najczęściej miała mało wspólnego i więcej podobieństw znaleźlibyśmy do turnieju e-sportowego niż do lekcji jako-takiej. Przenoszenie pliku z grą między komputerami nie było problemem ze względu na małą wagę. A samo DSJ było często dołączane do popularnych wtedy magazynów z grami.

 

Oczywiście Deluxe Ski Jump to nie tylko wersja 2.1, bo w kolejnych latach ukazały się następne. W 2004 roku ukazała się "trójka" z trójwymiarową grafiką, nowymi skoczniami i rankingiem który udostępniał wyniki na serwerach gry, więc mogliśmy rywalizować z graczami z całego świata. Z biegiem czasu pojawiały się także kolejne aktualizacje dodające nową zawartość, czy usprawniające rozgrywkę. Do DSJ3 wyszło ich aż 7 i dopiero 7 lat później ukazało się DSJ4 - czyli najnowsza odsłona serii. I jak na okres który potrzebny był do stworzenia gry nie można powiedzieć, by przeskok w jakości był ogromny (albo nawet adekwatny), ale dodanych zostało sporo nowości. Na przykład, w przeciwieństwie do poprzednich wersji, skocznie zaczęły odpowiadać rzeczywistym wymiarom. Poprawiona została fizyka lotu, grafika przeżyła swą odwilż. Dodano także nowe kąty kamery, warunki atmosferyczne (mające realny wpływ na jakość skoku) i - co ciekawe - tryb online, dzięki czemu mogliśmy faktycznie mierzyć się z ludźmi z całego świata, a nawet rozmawiać z nimi w oczekiwaniu na swoją kolej. No ale nie oszukujmy się - większą szansę mieliśmy na spotkanie Polaka niż Meksykanina. Najświeższa aktualizacja gry to ta z kwietnia 2014 roku. Aż ciężko uwierzyć, że nie jest to seria martwa. Jussi Koskela zawsze był stosunkowo responsywny i reagował na wołania graczy poprawiając swoją produkcję. Jednak za kilka dni - dokładnie 19.02 - ma zostać wydany update do wersji v1.8.0.
Mimo że raczej bez problemu przeszukując internet dostaniecie grę bez uszczuplania swojego portfela, to na
stronie internetowej twórcy dostaniecie ją za wcale niemałą kwotę, bo "czwórkę" dostaniecie, w przeliczeniu na PLN, za niecałe 54zł. A jeżeli chcecie pobawić się w online, to za roczną subskrybcje zapłacicie około 30zł. Ale najbardziej zaskakujące i dowodzące tego, że DSJ jest nadal żywe, jest to, iż co roku odbywają się turnieje tych wirtualnych skoków narciarskich.

 

I to jest właśnie niesamowite. Ta pozornie głupia i prosta gierka zyskała w Polsce rozgłos, a bardzo duża część osób która miała z nią do czynienia, nawet nie zna jej z prawdziwego tytułu - bo on był nieistotny. Gra "w Małysza" brzmiała łatwiej i śmieszniej. Liczyło się tylko to żeby skoczyć jak najdalej i poczuć się na chwilę jak nasz Adaśko. 
Swoją drogą Jussi Koskela również spróbował jak to jest być skoczkiem. Filmik z jego skoku znajdziecie pod linkiem: 
Jussi Koskela - 10,0 m - Helsinki - 5.05.2005 - YouTube

 

A jeżeli chciałbyś/chciałabyś wrócić na moment do dawnych czasów grania "w Małysza", lub chcesz się przekonać nad czym spędzaliśmy nasze dzieciństwa, to w naszym dziale z plikami znajdziesz Deluxe Ski Jump 3. Dodatkowo jest tam dorzucona licencja do odblokowania pełnej wersji gry, znani z prawdziwych zawodów skoczkowie (w tym i sam Adam Małysz) oraz gotowe drużyny narodowe. Instrukcja jak wrzucić te dodatki znajduje się we wrzuconym archiwum. Zapraszam! 


Zachęcam również do dołączenia do naszego forumowego klubu "Łowcy Darmowych Gierek", gdzie na bieżąco (a przynajmniej staram się w miarę możliwości) wrzucane są informacje o rozdawanych aktualnie za darmo grach na przeróżne platformy:

 

  • Kufel piwa 3
  • Lampka wina 1

4LyrfsY.png

 

 

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cooooooooooooo napisaaaaał :D
Na szczęście granie w DSJ mnie nie ominęło, więc nie muszę nadrabiać :squirtleCool:
Dobrze gierkę wspominam i mam nadzieję, że ludzie którzy nie grali - po przeczytaniu tej
wspaniałej recenzji, wypróbują ^^ Szczerze mówiąc nawet nie chciało mi się do końca czytać :kappa:
bo doskonale pamiętam ten okres. DSJ3 miałem z "komputer świata" w pełnej wersji ^^

 

PS. Ale doczytałem - świetny tekst.
PS 2. Nawet skok twórcy obejrzałem :kappa2:

  • Kufel piwa 1

image.png.7c6f7bceaddcd40f0d8eeb289c1197f9.png

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.
 Udostępnij

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    • Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Utwórz nowe...